Cześć, mam problem z tym, że po wypłacie wszystko wygląda okej, a koło 20. dnia miesiąca zaczyna się kombinowanie skąd wziąć na bieżące rzeczy. Chciałbym ogarnąć prosty schemat: w jakiej kolejności rozdzielić pensję po wpływie, żeby najpierw zabezpieczyć stałe opłaty, a dopiero potem resztę. Najbardziej rozwalają mnie wydatki nieregularne typu ubezpieczenie auta, naprawy, prezenty albo jakieś wizyty u lekarza, bo zawsze „wpadają” w złym momencie. Myślę też o realnym limicie tygodniowym, ale nie wiem jak go policzyć, żeby nie był ani zbyt ciasny, ani zbyt luźny. Jak Wy to robicie w praktyce, żeby budżet się nie rozjeżdżał (zwłaszcza przy płatnościach kartą) i żeby na koniec miesiąca nie było zera?
Wydatki
Autor: PrzemekFinanse
|
Dyskusja Ekspertów