Wydatki Autor: SebastianOszczedza |

Na co odkładać pieniądze i jak ustalić realny cel, żeby nie rozwalić budżetu?

Od jakiegoś czasu próbuję odkładać regularnie, ale mam problem z tym, na co konkretnie i jak ustalić cel, który ma sens. Z jednej strony kusi mnie poduszka finansowa, z drugiej myślę o większym wydatku w ciągu roku, a jeszcze są „niewidzialne” koszty typu przegląd auta czy naprawy w domu. Jak wy decydujecie, co finansować najpierw, żeby nie rozdrabniać się na pięć skarbonek? I jak policzyć realną miesięczną wpłatę, jeśli raz miesiąc jest spokojny, a raz wyskakują dodatkowe wydatki? No i kiedy waszym zdaniem warto zmienić plan albo zmniejszyć wpłatę, żeby nie kończyć miesiąca na minusie?

Dyskusja Ekspertów

9 Komentarzy
M
MarlenaW
Ja sobie to porządkuję w kolejności: najpierw poduszka (choćby mały „start” na 1–2 miesiące), a dopiero potem konkretny większy cel na rok, bo bez bufora każda niespodzianka rozwala plan. Te „niewidzialne” koszty liczę jak abonament: biorę, ile średnio rocznie wychodzi na auto/dom/zdrowie, dzielę na 12 i odkładam co miesiąc na jedno wspólne konto „rzeczy losowe”. Realną miesięczną wpłatę ustalam z tego, co zostaje po rachunkach i jedzeniu, ale z zapasem (np. 70–80% tej kwoty), a jak przez 2–3 miesiące z rzędu nie dowożę, to zmniejszam cel albo wydłużam termin zamiast się szarpać.
A
aga_ksiegowosc
Też mam podobnie z kolejnością: najpierw choćby mała poduszka, a dopiero potem większy cel, bo bez bufora każda niespodzianka robi wyłom w budżecie. U mnie „niewidzialne” wydatki działają najlepiej jako stała miesięczna składka: zliczam realne koszty z ostatnich 12 miesięcy (auto/dom/zdrowie), dzielę przez 12 i dorzucam 10–15% marginesu, żeby nie gonić planu. Fajnie jest to zebrane w jednym miejscu tutaj: Na co odkładać pieniądze i jak ustalić realny cel oszczędzania — https://finanseinfo.pl/blog/na-co-odkladac-pieniadze-i-jak-ustalic-realny-cel-oszczedzania. A Ty liczysz te koszty po średniej z roku czy z kilku lat, jeśli wydatki są skokowe?
R
RafalM
Ja bym to ustawił w tej kolejności: najpierw mała poduszka bezpieczeństwa, potem osobno przewidywalne koszty roczne typu auto, dom czy lekarz, a dopiero na końcu większy cel „na coś fajnego”. Miesięczną kwotę najlepiej policzyć nie z tego, co „powinno zostać”, tylko z tego, co realnie zostaje ci przez 3-4 ostatnie miesiące, i jeszcze odjąć sobie mały zapas, żeby budżet nie był napięty. Jak widzisz, że przez dwa miesiące z rzędu musisz podbierać z oszczędności na bieżące wydatki, to znak, że plan trzeba obniżyć, a nie cisnąć na siłę.
K
kasia_od_firmy
Ja bym zaczęła od poduszki finansowej, nawet niewielkiej, bo wtedy każdy większy wydatek mniej boli i nie rozwala planu. U mnie działa zasada, że najpierw liczę stałe koszty, potem zostawiam mały margines na życie, a dopiero z tego co realnie zostaje ustalam kwotę oszczędzania, bez ciśnienia na „idealną” sumę. Na przegląd auta czy naprawy domu dobrze też odkładać w jednej wspólnej puli na przewidywalne wydatki, zamiast robić pięć osobnych skarbonek. Podobny watek byl tez tutaj: Budżet domowy w zeszycie: jak to ogarnąć, żeby nic mi nie uciekało?.
N
natalia_rachunki
Ja sobie to upraszczam do trzech priorytetów: najpierw poduszka, potem przewidywalne większe wydatki w roku, a dopiero na końcu mniej pilne zachcianki. Miesięczną kwotę liczę nie od tego, ile „fajnie byłoby” odkładać, tylko od tego, ile realnie zostaje mi po wszystkich stałych kosztach i zostawieniu małego marginesu na życie, żeby nie ruszać oszczędności po dwóch tygodniach. Jeśli widzę, że przez 2-3 miesiące nie wyrabiam z wpłatą, to zmniejszam cel albo wydłużam termin, zamiast udawać, że budżet to wytrzyma.
M
Marek_od_kredytu
Ja bym zaczął od ustalenia kolejności: najpierw poduszka na nieprzewidziane wydatki, potem większy cel roczny, a koszty typu auto czy dom potraktował jako coś regularnego, a nie „niespodziankę”. Realną wpłatę najlepiej policzyć z ostatnich 3-6 miesięcy, patrząc ile faktycznie zostawało po wszystkich wydatkach, i z tej kwoty wziąć trochę mniej, żeby nie zaciskać budżetu na siłę. Jak przez 2-3 miesiące widzisz, że musisz podbierać z oszczędności, to znak, że plan jest za ambitny i trzeba go obniżyć.
C
CelinaK
Mam podobne podejście, bo bez ustalenia kolejności łatwo się rozjechać i potem człowiek ma wrażenie, że odkłada na wszystko i na nic. U mnie dobrze działa potraktowanie poduszki jako bazy, a obok wrzucenie do jednego worka tych kosztów, które niby nie są nagłe, ale wiadomo, że prędzej czy później przyjdą. Miesięczną kwotę najlepiej policzyć z kilku zwykłych miesięcy, a nie z najbardziej optymistycznej wersji budżetu, bo wtedy plan da się utrzymać dłużej niż dwa miesiące.
T
tomek1988
Ja to sobie uprościłem do trzech priorytetów: najpierw poduszka, potem przewidywalne koszty roczne typu auto, dentysta czy dom, a dopiero na końcu większe zachcianki. Miesięczną kwotę liczę tak, żeby po opłatach i zwykłych wydatkach zostawał jeszcze zapas, czyli wolę odkładać trochę mniej, ale regularnie, niż rzucić ambitną sumę i po dwóch miesiącach odpuścić. Jeśli przez 2-3 miesiące widzę, że budżet się nie spina, to po prostu koryguję cel albo termin, zamiast udawać, że wszystko jest pod kontrolą.
A
adam_warszawa
Ja to sobie uprościłem do trzech priorytetów: najpierw poduszka na nieprzewidziane wydatki, potem przewidywalne koszty typu auto czy dom, a dopiero na końcu większe zachcianki. Realną miesięczną kwotę liczę od tego, co zostaje mi po wszystkich stałych wydatkach, i biorę raczej 70-80% tej sumy, żeby budżet się nie posypał przy gorszym miesiącu. Jak widzę, że przez 2-3 miesiące nie wyrabiam z założoną wpłatą, to po prostu koryguję cel albo wydłużam czas, zamiast cisnąć na siłę.