Chcę zacząć regularnie dokupować ETF oparty o S&P 500 i gubię się w tym, czy większe znaczenie ma waluta notowania funduszu, waluta rachunku maklerskiego czy waluta aktywów bazowych. Widziałem wersje notowane w PLN, EUR i USD, a do tego jeszcze dochodzi kwestia zabezpieczenia walutowego, kosztów przewalutowania i samego domu maklerskiego.
Inwestuję długoterminowo, raczej z horyzontem 10+ lat, więc nie zależy mi na spekulacji kursowej, tylko na sensownej prostocie i kosztach. Czy przy takim podejściu waluta notowania ETF-u faktycznie dużo zmienia, czy ważniejsze są inne parametry, jak TER, płynność, rezydencja funduszu i sposób rozliczania podatku? Jeśli ktoś już to sobie dobrze porównał, to chętnie przeczytam, na co patrzeć najpierw.
Inwestuję długoterminowo, raczej z horyzontem 10+ lat, więc nie zależy mi na spekulacji kursowej, tylko na sensownej prostocie i kosztach. Czy przy takim podejściu waluta notowania ETF-u faktycznie dużo zmienia, czy ważniejsze są inne parametry, jak TER, płynność, rezydencja funduszu i sposób rozliczania podatku? Jeśli ktoś już to sobie dobrze porównał, to chętnie przeczytam, na co patrzeć najpierw.
Dyskusja Ekspertów