Od kilku miesięcy łapię się na tym, że spłacam jedną ratę kosztem drugiej i zaczynam mieć wrażenie, że wpadłam w zwykłą pętlę zadłużenia. Nie chcę już ratować się kolejną pożyczką, tylko spróbować to jakoś poukładać, ale nie wiem od czego zacząć, żeby nie pogorszyć sytuacji. Czy na początku najlepiej rozpisać wszystkie długi i zrobić bardzo podstawowy budżet na życie, a dopiero potem rozmawiać z wierzycielami o ratach albo odroczeniu? Zastanawiam się też, jakie są sygnały alarmowe, że bez pomocy prawnej albo nawet myślenia o upadłości już się tego samemu nie ogarnie. Jeśli ktoś wychodził z podobnej sytuacji, to chętnie przeczytam, co u was było pierwszym sensownym krokiem.
Upadłość
Autor: MagdaLokaty
|
Dyskusja Ekspertów
Brak komentarzy w tej dyskusji.