Firma Autor: WeronikaFinanse |

Jaki limit na karcie kredytowej na start w firmie, żeby było bezpiecznie?

Zastanawiam się nad pierwszą kartą kredytową pod wydatki firmowe (JDG) i mam dylemat, jaki limit ustawić na początek. Bank kusi wyższą kwotą, ale nie chcę brać maksymalnego limitu tylko dlatego, że „się należy”. Jak to realnie policzyć, żeby limit był bezpieczny przy nieregularnych wpływach i żebym nie wpadła w problem, jeśli klient spóźni się z fakturą? Zależy mi też, żeby nie pogorszyć sobie zdolności kredytowej na przyszłość, bo planuję w tym roku leasing albo kredyt. Macie jakieś sprawdzone podejście, np. procent miesięcznych przychodów/kosztów czy raczej sztywna kwota „na awarie”, i czy zmiana limitu po kilku miesiącach coś istotnie zmienia w ocenie banków?

Dyskusja Ekspertów

7 Komentarzy
K
KarinaM
Ja bym podeszła do tego tak: na start limit ustaw na poziomie realnych stałych kosztów firmowych z 1–1,5 miesiąca + mały bufor, ale taki, który jesteś w stanie spłacić nawet jeśli klient opóźni fakturę o 30–45 dni. Przy nieregularnych wpływach bezpieczniej wypada niższy limit i częstsza spłata, bo wysoki niewykorzystany limit potrafi też zaniżać zdolność przy innych kredytach. Fajnie jest to policzone i opisane tutaj: https://finanseinfo.pl/blog/jaki-limit-na-karcie-kredytowej-wybrac-na-poczatek (materiał do poczytania „Jaki limit na karcie kredytowej wybrać na początek”). A Ty masz bardziej koszty „stałe” (ZUS, paliwo, subskrypcje) czy raczej większe, jednorazowe zakupy pod projekty?
C
CelinaK
Ja bym na start ustawiła limit mniej więcej na wysokość 1-2 miesięcy tych firmowych wydatków, które faktycznie chcesz przez kartę puszczać, a nie pod maks, który proponuje bank. Przy nieregularnych wpływach dobrze zostawić sobie bufor i założyć, że jedna faktura może wejść później, więc limit nie powinien być taki, którego spłata zacznie stresować. Z tego co wiem, zbyt wysoki niewykorzystany limit też potrafi być średnio oceniany przy liczeniu zdolności, więc rozsądniej zacząć niżej i najwyżej potem go podnieść.
K
KacperF
Też bym szedł w tę stronę, bo przy pierwszej karcie ważniejsze jest spokojne ogarnięcie spłaty niż wysoki limit „na wszelki wypadek”. Ustawiłbym na start tyle, ile faktycznie przewija się w stałych kosztach firmy przez miesiąc, maksymalnie z lekkim zapasem na opóźnioną fakturę, a po kilku miesiącach ewentualnie podniósł, jeśli będzie widać, że to ma sens. Zbyt duży limit na dzień dobry potrafi tylko niepotrzebnie obciążyć zdolność i kusić, żeby traktować kartę jak dodatkową poduszkę. Podobny watek byl tez tutaj: Nadpłata kredytu firmowego: skracać okres czy obniżać ratę?.
R
RenataM
Mam podobne podejście, bo na początku lepiej ustawić limit pod realne miesięczne koszty, a nie pod to, co bank chce dać. Przy nieregularnych wpływach rozsądnie policzyć go tak, żeby dało się spłacić kartę nawet przy obsunięciu jednej faktury, bez nerwowego ratowania się innym finansowaniem. Za wysoki limit na start często bardziej kusi niż pomaga, a do tego może później niepotrzebnie ciążyć przy liczeniu zdolności.
B
beata_pit
Ja bym na start ustawiła limit mniej więcej na poziomie 1-2 miesięcy tych stałych wydatków firmowych, które realnie chcesz wrzucać na kartę, a nie pod maksymalną kwotę z oferty. Przy nieregularnych wpływach dobrze jeszcze założyć, że dasz radę spłacić całość nawet przy obsuwie jednej większej faktury, wtedy limit faktycznie jest bezpieczny. Za wysoki limit tylko „na wszelki wypadek” często bardziej kusi niż pomaga i może potem niepotrzebnie obciążać zdolność.
R
robert_na_swoim
Ja bym na start ustawił limit na poziomie 1-2 miesięcy stałych wydatków firmowych, ale raczej bliżej tej ostrożniejszej wersji, jeśli wpływy są nieregularne. Nie brałbym maksymalnego tylko dlatego, że bank daje, bo wysoki niewykorzystany limit też potrafi potem gorzej wyglądać przy liczeniu zdolności. Najważniejsze, żebyś miała realną możliwość spłaty całości nawet wtedy, gdy jedna faktura się obsunie o miesiąc.
K
kasia_od_firmy
Ja bym na start ustawiła limit na poziomie realnych miesięcznych wydatków firmowych na karcie, maksymalnie z lekkim zapasem, a nie pod to, ile bank chce dać. Przy nieregularnych wpływach dobrze przyjąć zasadę, że całość zadłużenia musisz być w stanie spłacić nawet wtedy, gdy jedna faktura wpadnie później. Zbyt wysoki limit bez potrzeby może potem niepotrzebnie obciążać zdolność, więc na początek rozsądniej wziąć mniej i ewentualnie podnieść po kilku miesiącach.