Zastanawiam się nad pierwszą kartą kredytową pod wydatki firmowe (JDG) i mam dylemat, jaki limit ustawić na początek. Bank kusi wyższą kwotą, ale nie chcę brać maksymalnego limitu tylko dlatego, że „się należy”. Jak to realnie policzyć, żeby limit był bezpieczny przy nieregularnych wpływach i żebym nie wpadła w problem, jeśli klient spóźni się z fakturą? Zależy mi też, żeby nie pogorszyć sobie zdolności kredytowej na przyszłość, bo planuję w tym roku leasing albo kredyt. Macie jakieś sprawdzone podejście, np. procent miesięcznych przychodów/kosztów czy raczej sztywna kwota „na awarie”, i czy zmiana limitu po kilku miesiącach coś istotnie zmienia w ocenie banków?
Firma
Autor: WeronikaFinanse
|
Dyskusja Ekspertów