Prowadziłem jednoosobową działalność gospodarczą w branży transportowej i zamknąłem firmę pod koniec zeszłego roku, bo przestałem wyrabiać się z kosztami paliwa, leasingiem i składkami. Zostały mi długi na około 210 tys. zł, z czego największa część to zaległości wobec ZUS, urzędu skarbowego i dwóch firm leasingowych. Obecnie pracuję już na etacie i nie mam żadnej spółki ani aktywnej działalności, ale cały czas przychodzą pisma i ponaglenia. Nie mam mieszkania na własność, tylko wynajmuję lokal z żoną i dzieckiem, a z majątku został mi głównie stary samochód osobowy o niewielkiej wartości. Czy w takiej sytuacji po zamknięciu JDG można w ogóle składać wniosek o upadłość konsumencką, czy przez dawne zobowiązania firmowe wygląda to inaczej? Zastanawia mnie też, czy sąd patrzy na to, jak dawno działalność została wykreślona i czy znaczenie ma to, że część zaległości powstała jeszcze w czasie pandemii. Miał ktoś podobną sytuację po zamknięciu jednoosobowej firmy i wie, jak to wygląda w praktyce?
Upadłość
Autor: MichalFirma
|
Dyskusja Ekspertów